Święta. Grudzień 2019.

Nie wiem już jak to jest i czemu tak się dzieje ale ja mam serdecznie dość świat. Nie robiłabym nic i zupełnie nie zajmowałabym się świętami, gdyby nie fakt że mam dziecko i chcę przekazać mu swoje nabyte i piękne zarazem wartości (cofając się do wspomnień a może swoich wyobrażeń świąt). Pamiętam że święta były czasem wyjątkowym. Widzę ogromną choinkę do sufitu z masą kolorowych bombek, lampek i anielskim włosem. Pamiętam zapach pomarańczy i czekolady. Pamiętam miłą atmosferę w tym dniu, serdeczną, ciepłą i życzliwą. I nie widzę tego jako coś sztucznego, coś złego i fałszywego. Nie nie mam takich wspomnień. To był wyjątkowy dzień. Dzień w którym drobiazgi przestają mieć znaczenie. W tym dniu zapominamy o urazach i cieszymy się swoją obecnością. Nie istnieje nic poza tym dniem. Czas przeszły znikł a przyszłości niema. Wszyscy jesteśmy tu i teraz, bez wad i bez skazy. Po prostu jesteśmy- rodzinnie, razem. Moja babcia była piękną, skromną ale zadbaną (pachnącą kremem Nivea i mydłem z kokiem na głowie i masą wsuwek wplecionych we włosy). Piszę o babci, bo to głównie ona jest związana z ciepłą wizją wspomnień świąt. To ona tak dbała o klimat, jadłospis, tradycję, prezenty i wszystko inne w tym czasie. To jej starania i jej praca były największym wkładem w moje odczucia i wspomnienia. Babcia była tradycjonalistką. Każde święta u niej były podobne, powtarzalne i niczym prawie nie różniące się od poprzednich. Prezenty były skromne a choinka od lat ta sama. Ale to akurat było piękne. A wizyta u niej była wyjątkowa. Ten czas był wyjątkowy. Zapachy, smaczności i świecidełka. Nie będę ściemniać że nie było też nudnawo. Dorośli potrafią zatruć życie dzieciom swoimi nudnymi konwersacjami z innymi dorosłymi i nieustannym upominaniem dzieci o przykładne zachowanie.
         Moje dzieciństwo, nie było usłane różami. Bardziej bolesne niż szczęśliwe. Nie raz doświadczyłam głodu, smrodu i ubustwa. No cóż, ale to może właśnie tak miało w moim życiu być, żeby póżniej potrafić docenić smak dobrobytu. Zazwyczaj to właśnie dzięki babci mogliśmy zaznać trochę rozkoszy dla naszych spragnionych podniebień.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Za co dziś jestem wdzięczna.

Moja poezja. Po rozstaniu.