Życie nie jest jednostajne - zazwyczaj nic nie jest oczywiste i przewidywalne.
Piszę, bo myśli nie mieszczą mi się w głowie. Zawsze byłam takim głęboko analitycznym myślicielem. Niezliczona ilość przelatujących przez głowę myśli na minutę. Niektórych z nich, szkoda mi tak bezpowrotnie gubić. Spisywanie myśli, pomaga mi w ich uporządkowaniu, nadaniu im sensu, miary i znaczenia. Ciekawie czyta się swoje zapiski z dużym dystansem czasowym. Czasem są zabawne a czasem irytujące. Można się z siebie pośmiać, pochwalić albo stwierdzić z politowaniem: Gdzie ja miałam rozum! Najczęściej jednak dochodzę do wniosku że moja natura jest tak zawiła że aż nie pojęta. Z resztą nie tylko moja.
![]() |
| Vixen |
Wybrałam się dziś do Białegostoku. Celem wyjazdu było odebranie córki ze szpitala. Po dojeździe na miejsce postanowiłam sobie kupić bilety powrotne, no bo przecież mamy piątek i może być dużo ludzi- lepiej mieć miejsca zaklepane. Tak więc zrobiłam. Nie pierwszy raz wybierałam się w podróż w obie strony tego samego dnia. Wcześniej jednak, zawsze wystrzegałam się kupowania biletu w drogę powrotną bo nie znoszę presji zobowiązań .Cenię sobie spokój, swobodę i wolność. Wolę poczekać na następne światła niż zapierdzielać z jęzorem na brodzie bo zielone się kończy. Zbyt wiele w życiu mamy ograniczeń i uciemiężenia żeby pozbawiać siebie w drobnych nawet sytuacjach poczucia wolności. Tak więc, zielone, przemijające szybko światło niema nade mną władzy.
No i cóż, nie posłuchałam wewnętrznego głosu. Nie ma co może zbytnio dramatyzować co do konsekwencji mojej decyzji ale niewątpliwie zmierzyłam się z chaosem. Doceniłam przy okazji te wyjazdy na większym luzie, kiedy to nie musiałam spinać dupy żeby zdążyć na pociąg. I kiedy to nie musiałam rezygnować z odrobiny przyjemności i relaksu jaki można sobie zapewnić, nawet przy okazji takiego wyjazdu. Byłam na siebie zła za swoją durną zobowiązującą decyzję. Wolałabym siedzieć półtorej godziny na torbie podróżnej w pociągowym korytarzu i nawet wąchać smrody z toalety niż zapewniać sobie i dziecku taką nerwową przeprawę. Przez moment wyobraziłam sobie nawet życie w dużym mieście i utwierdziłam się w przekonaniu że raczej wiejska ze mnie babka.
Można zabukować sobie bilet z obawy przed brakiem miejsc i mieć dzięki temu tą namiastkę poczucia kontroli nad własnym życiem i otaczającą nas rzeczywistością.Wydaje się nam że możemy sobie tak zabukować drogę do naszej przyszłości. Plany, cele, wilczy pęd. Na emeryturze odpocznę. Tak? A co Ci na to np.RAK? A taki tam okropny stwór co nie chodzi wspak. Pojawia się taki złowieszczy zbój, zazwyczaj nagle i nieprzewidywalnie i wytrąca nas z naszego zabukowanego świata. O masz Ci babo placek. I co teraz? Zabukowałeś sobie zawczasu dobre miejsce na cmentarzu i dębową trumnę?
Dziś postanowiłam nie bukować sobie biletów powrotnych. Nigdy nie wiadomo ile jeszcze rzeczy może nam się w międzyczasie przytrafić i na ile wspaniałości najdzie nas po drodze ochota. Wystarczy chyba, że niepostrzeżenie umyka nam czas- wszystko inne nie musi. Na koniec dodam że wracałyśmy obie w zupełnie pustym przedziale przez całą drogę.
![]() |
| Vixen |


Komentarze
Prześlij komentarz