Życie nie jest jednostajne - zazwyczaj nic nie jest oczywiste i przewidywalne.


Piszę, bo myśli nie mieszczą mi się w głowie. Zawsze byłam takim głęboko analitycznym myślicielem. Niezliczona ilość przelatujących przez głowę myśli na minutę. Niektórych z nich, szkoda mi tak bezpowrotnie gubić. Spisywanie myśli, pomaga mi w ich uporządkowaniu, nadaniu im sensu, miary i znaczenia. Ciekawie czyta się swoje zapiski z dużym dystansem czasowym. Czasem są zabawne a czasem irytujące. Można się z siebie pośmiać, pochwalić albo stwierdzić z politowaniem: Gdzie ja miałam rozum! Najczęściej jednak dochodzę do wniosku że moja natura jest tak zawiła że aż nie pojęta. Z resztą nie tylko moja.



Vixen
Nie lubię gadać. Najbardziej o sobie. Żeby rozmawiać o sobie muszę czuć ku temu wewnętrzną potrzebę. Jakoś ta charakterystyczna cecha kobiecości słabo się u mnie wykształciła. Znacznie lepiej wychodzi mi słuchanie, aczkolwiek na dłuższą metę, zaczynają mnie drażnić monologi moich rozmówców. W takich sytuacjach, rozpętuje się we mnie wewnętrzna burza emocjonalna i mam ochotę zwyczajnie spierdzielić albo zlewam rozmówcę, czując się zlewaną przez niego i myślami odpływam do swojego życia i spraw. Nie mam ochoty na przepychanki słowne i walkę o miejsce, czas i ważność dla moich słów. Kolejnym powodem dla którego nie lubię o sobie rozmawiać jest świadomość ciężaru jakim obciążamy drugiego człowieka wylewając na niego pomyje ze swojego zmąconego utrapieniami życia. Sama nieraz mam po prostu serdecznie dość. Jestem zatruta ludzkimi problemami i bolączkami. Nie żebym nie miała w sobie empatii. Mam, czasem chyba aż nadto. Nieraz bywam przytłoczona problemami otaczającego mnie świata.


Wybrałam się dziś do Białegostoku. Celem wyjazdu było odebranie córki ze szpitala. Po dojeździe na miejsce postanowiłam sobie kupić bilety powrotne, no bo przecież mamy piątek i może być dużo ludzi- lepiej mieć miejsca zaklepane. Tak więc zrobiłam. Nie pierwszy raz wybierałam się w podróż w obie strony tego samego dnia. Wcześniej jednak, zawsze wystrzegałam się kupowania biletu w drogę powrotną bo nie znoszę presji zobowiązań .Cenię sobie spokój, swobodę i wolność. Wolę poczekać na następne światła niż zapierdzielać z jęzorem na brodzie bo zielone się kończy. Zbyt wiele w życiu mamy ograniczeń i uciemiężenia żeby pozbawiać siebie w drobnych nawet sytuacjach poczucia wolności. Tak więc, zielone, przemijające szybko światło niema nade mną władzy.
No i cóż, nie posłuchałam wewnętrznego głosu. Nie ma co może zbytnio dramatyzować co do konsekwencji mojej decyzji ale niewątpliwie zmierzyłam się z chaosem. Doceniłam przy okazji te wyjazdy na większym luzie, kiedy to nie musiałam spinać dupy żeby zdążyć na pociąg. I kiedy to nie musiałam rezygnować z odrobiny przyjemności i relaksu jaki można sobie zapewnić, nawet przy okazji takiego wyjazdu. Byłam na siebie zła za swoją durną zobowiązującą decyzję. Wolałabym siedzieć półtorej godziny na torbie podróżnej w pociągowym korytarzu i nawet wąchać smrody z toalety niż zapewniać sobie i dziecku taką nerwową przeprawę. Przez moment wyobraziłam sobie nawet życie w dużym mieście i utwierdziłam się w przekonaniu że raczej wiejska ze mnie babka.
Można zabukować sobie bilet z obawy przed brakiem miejsc i mieć dzięki temu tą namiastkę poczucia kontroli nad własnym życiem i otaczającą nas rzeczywistością.Wydaje się nam że możemy sobie tak zabukować drogę do naszej przyszłości. Plany, cele, wilczy pęd. Na emeryturze odpocznę. Tak? A co Ci na to np.RAK? A taki tam okropny stwór co nie chodzi wspak. Pojawia się taki złowieszczy zbój, zazwyczaj nagle i nieprzewidywalnie i wytrąca nas z naszego zabukowanego świata. O masz Ci babo placek. I co teraz? Zabukowałeś sobie zawczasu dobre miejsce na cmentarzu i dębową trumnę?
Dziś postanowiłam nie bukować sobie biletów powrotnych. Nigdy nie wiadomo ile jeszcze rzeczy może nam się w międzyczasie przytrafić i na ile wspaniałości najdzie nas po drodze ochota. Wystarczy chyba, że niepostrzeżenie umyka nam czas- wszystko inne nie musi. Na koniec dodam że wracałyśmy obie w zupełnie pustym przedziale przez całą drogę.

Vixen






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Za co dziś jestem wdzięczna.

Moja poezja. Po rozstaniu.