Piąteczek 10.03.2000r. Powrót do przeszłości.
Dzień zaczęłam bardzo dobrze. Jestem pewna że nastrój głównie uzależniony jest od pogody.W każdym bądź razie, w moim przypadku to się sprawdza. Wczoraj pogoda była bardzo ładna a mój humor wspaniały.
Z Elą jest już wszystko ok. Wyjaśniłam jej o co biega i po kłopocie. Na pewno z ''wargą'' pier..liły na mój temat. To nic.
W szkole było spoko. Na zajęciach szyjemy fartuszki. Jest od .uja roboty a praca mozolna. Nieważne. Lubię szyć. Najbardziej denerwuje mnie jak maszyna nawala a ja muszę robić pracę na nowo. Debilstwo.
Z panią Izą rozpisałyśmy dyżury w sali. Bardzo dobry pomysł. Może w końcu u nas nie będzie syfu.
W piątek wypada nam generalka. Bardzo chętnie (o dziwo) zabrałyśmy się do pracy. Zrobiłyśmy przemeblowanie i dokładną generalkę. Szybko nam poszło. Jak zgrany zespół to i praca wre. Wieczorem ścięłam włosy. Ela mi ścięła. Za bardzo mi się nie podoba ale: RAZ SIĘ ŻYJE. Moja dewiza życiowa. Włosy odrosną.
Dobrze gada mi się z Zenkiem. Fajny z niego kolega. Odkryłam że głębsze uczucie mnie z nim nie łączyło. Byłam tylko zauroczona. Całe szczęście. W tej chwili nic do niego nie czuję. No może go lubię.
Myślałam że przyjedzie Marcin. Niestety. A szkoda. Planowałam zrobić go w .uja że mam siostrę bliźniaczkę, a przy tym dobrze się bawić. Wczoraj nie wypaliło. Nie jestem zbyt dobrą aktorką toteż podejrzewam że się "sprzedam". Plan mam dobry. Może być fajnie. Oczywiście po wszystkim powiem mu prawdę. Ha ha!
![]() |
| Vixen |

Komentarze
Prześlij komentarz