Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Działanie.

Obraz
 GODZ.7.00     Piszę. Poszukując czegoś na czym mogłabym spisywać myśli, wyjęłam z szuflady jakiś stary, nie zapisany do końca zeszyt z wcześniejszym przeznaczeniem na pamiętnik. Dokładnie DZIENNIK NR.4 z 2006 roku. A w nim, krótko opisany okres mojego rozmywającego się, feralnego małżeństwa. No ale, nie czas i pora by się o tym jakoś specjalnie rozpisywać. O 7.50 wyjeżdżamy z Zuzią do Białegostoku na groby osób najbliższych memu sercu badz po prostu genom. Tak, czy owak jest misja, jest cel. Na tę okazję zrobiłam wcześniej dwie kompozycje nagrobne, z których jestem bardziej niż mniej zadowolona. Poza odwiedzeniem cmentarzy, noszę się również z zamiarem zintegrowania i zaktywizowania swojego skłóconego rodzeństwa. Kamil (młodszy brat) ma wyczekiwać  nas na stacji PKS. Robert (jak się można domyślić, brat starszy) "może złapie nas gdzieś w mieście o ile nie będzie zajęty". Siostry nie chcę nawet zaczepiać, choć taka myśl przeleciała mi przez głowę. Jestem na nią zła...

Samotna podróż przez życie.

Obraz
Vixen

Nowy początek.

Obraz
 GODZ.6.30 Myję sobie zęby opierając się o blat szafki przy zlewie. Bolą mnie nogi, plecy i ręce. Wszystko mnie boli. Cholera!!! Co mam zrobić ze swoim życiem?! Jak długo bujać się będę w sytuacji w której się znajduję. Kurczę, może w domu będę robiła stroiki i bukiety na zamówienie? Hmmm... może dostawca będzie dowoził mi kwiaty do domu. Jak będę pracowała w domu, to można by wtedy uniknąć stresu przy klientach i szefostwa, a moje prace byłyby bardziej nasycone pięknem. Nie! To durny pomysł. Konkurencja. Co kilka kroków kwiaciarnia w mieście. W internecie na masę ogłoszeń "florystów samouków" (coś jak ja). Do dupy z tym! Niema szans przebić się na rynku. Musiałabym zabłysnąć czymś wyjątkowym. Czymś takim, czego jeszcze nie było. Perfecto, cudo, original. No ale, może gdybym posiedziała nad tym w spokoju w domu, bez presji spojrzeń krytycznych z natury ludzi, to mogłoby to być całkiem realne. Potrafię robić rzeczy piękne jak jestem sama ze sobą. Nikt mnie nie rozlicza z c...