Zmiany w życiu- czy są receptą na szczęśliwe życie, czy wręcz przeciwnie. Temat zawsze otwarty.
Skąd to pytanie? Moja córka chodzi do terapeuty. Ma 12 lat i w tym roku zdała do 7 klasy. Przez większość swojej edukacji w podstawówce jest nieszczęśliwa i twierdzi że nienawidzi swojej klasy, nauczycieli i szkoły. Ok. Ja też zmagałam się z takimi uczuciami. Rozumiem to. Od jakiegoś czasu córka prosi mnie żeby przepisać ją do innej szkoły. Szczerze, nie dopuszczałam do siebie tak konkretnego rozwiązania, czy próby ciachnięcia jej problemów ze szkołą. Jestem oporna na zmiany i zawsze próbuję szukać innych rozwiązań naprawczych dla sytuacji. Wychodzę z założenia (może błędnego) że świat i ludzie nie są idealni i sama zmiana szkoły, pracy, czy miejsca zamieszkania nie da nam żadnej gwaranci, że w nowej sytuacji nie spotkamy wrednego belfra, patologicznego kolegi czy kucharek wymuszających zjadanie całych posiłków. Kiedyś w jakimś psychologicznym teście wyszło mi że mam w sobie cechy NAPRAWIACZA. Chyba coś w tym jest. Nie robię radykalnych cięć: nie rzucam pracy bo mam ...